MYŚL O POLSCE – AMARANTBLUE – SUB SPECIE FUTURUM

DIALOGUE-------E-PRUS-------ESSAY-------PHILOSOPHE-------POEMS1-------POEMS2

YOU TRANSLATE

23 sierpnia 2012

Polska reakcja na zniewolenie

W poprzednim artykule, "Majestat Rzeczpospolitej A.D. 2012 - ku przyszłości" opisałem dostateczne przyczyny, które pozwalają zrozumieć uniwersalną ideę; powiedzmy, "długiego trwania" Polski i Narodu Polskiego; ethnosu zbudowanego na doświadczeniach tysięcy lat. Peter Underhill, Uniwersytet Stanforda, Katedra Genetyki, uważa, że słowiański ethnos - jego bezpośrednią kontynuacją są Polacy, ściśle sprecyzowana haplogrupa - jest obecny na terenach Europy (Bałkany i tereny nad Dunajem) 12 tys. lat, a tereny od Łaby, Odry, Wisły, poza Bug 10-8 tys. lat. Potwierdzają to również inni genetycy z datacją 8-6 tys. lat, m. in. A. Klyosov, Uniwersytet Harvarda i Moskiewski, członek najważniejszych towarzystw naukowych świata, I. Rozhansky oraz P. Shvarev. Wspominam o genetycznych badaniach nad ethnosem Słowian i Polaków, ponieważ reprezentują jasne i ścisłe argumenty na rzecz historycznego procesu "długiego trwania," a także informują o wartości narodu (tu więcej na temat genetycznych badań).

W ciągu tego czasu, pokolenie po pokoleniu żyjących tu ludzi, zgromadziło taki zasób praktycznej wiedzy; metod i sposobów na przetrwanie; które głównie dotyczą trudnych warunków naturalnych wczesnych epok polodowcowych; że współczesne problemy Narodu Polskiego, patrząc z perspektywy "długiego trwania," da się racjonalnie rozwiązać. Recz konsekwencji i logicznego (wręcz cybernetycznego) planu działania.

Mówiąc trochę satyrycznie - obecnie Polacy nie są zagrożeni anomaliami klimatu epoki polodowcowej, a tragicznym w konsekwencjach sposobem rządzenia w Polsce. Wobec naturalnego kataklizmu nic nie można zrobić, ale wobec kataklizmu społecznego i narodowego wypada podjąć właściwe kroki, czyli wpływać na świadomość zbiorową i szukać sposobów wyjścia. Po prostu, jeśli nam, Polakom, nie odpowiada zafałszowana rzeczywistość, produkt "umowy społecznej" tzw. Okrągłego Stołu, to intensywnie pracujmy, działajmy, twórzmy podwaliny pod rzeczywistość, którą uznamy za normalny lub racjonalny status Rzeczpospolitej. To jest pierwszy asumpt do kształtowania koncepcji Polski tu i teraz. Powinniśmy dokonać indywidualnej refleksji o kształt dostępnej nam codzienności - np. co popieramy w szeroko rozumianej sprawie polskiej, a na co nie wyrażamy zgody. Mam na myśli sprawy, które dotyczą nas bezpośrednio i zależą od wolnej decyzji. Pole manewru mimo pozorów jest szerokie, ponieważ socjotechniczny chaos, którego celem jest prawdopodobna niwelacja Polski jako samodzielnego bytu politycznego, ma dwa bieguny.

Drugim biegunem programowego chaosu będzie przyspieszony proces samoświadomości indywidualnej i zbiorowej. Reakcja na zniewolenie. Wypada stwierdzić, że nie każdy z ludzi mówiących po polsku od urodzenia domyśla się, w jakich realiach przyszło mu żyć, nie rozpoznaje także logicznych skutków swoich decyzji. Wcale nie zależy to od wykształcenia określonej osoby. Mamy w takim przypadku do czynienia raczej z problematyką psychologii społecznej, niż efektami manipulacji socjotechniki. Automatyzm społeczny nie istnieje. W Polsce od zainstalowania się na dobre totalitaryzmu (od 1939 r. z krótkimi przerwami na oddech) trwa trening "psa a la eksperyment Pawłowa" - jak pies przysiądzie i będzie potulny, to otrzyma jedzenie, a nawet mieszkanie (za PRL musiał podpisać cyrograf posłuszeństwa i sam siebie pilnował; za post-PRL, zwanego szumnie III Rzeczpospolitą musi koniecznie przywiązać się do kredytu hipotecznego, jak burłak do łodzi).

Metody automatyzacji ludzi i społeczeństwa wyczerpują się, ponieważ szaleńczy eksperyment Pawłowa opisuje nikły fragment rzeczywistości. Dlatego, moim zdaniem, krąg kontynuatorów porozumienia tzw. Okrągłego Stołu (1989 r.) niepokoi sfera nierozpoznanej rzeczywistości, "nieoznaczonego świata," odradzającej się świadomości Narodu Polskiego. Nie twierdzę, że świadomi Polacy sięgną po idealne uporządkowanie spraw Rzeczypospolitej; ideał jest przesadą w drugą stronę, przeciwieństwem chaotycznej sytuacji; mesjanizm byłby również fatalnym rozwiązaniem. Właśnie, co zrobią Polacy, gdy system finansowy upadnie z dnia na dzień? Takie zagrożenie jest realne. Lepiej więc przyjąć metodę "ewolucyjnego upadku," który dokona się w dłuższym okresie, a odpowiedzialnością obarczyć nieustannie trenowanego psa.

Nagle sytuacja ulegnie przemianie - a wtedy podejmujcie przemyślane decyzje, które są zgodne z systemem wartości poprzednich pokoleń Polaków. Ich walka nie poszła na marne, to się właśnie okaże.





21 sierpnia 2012

Majestat Rzeczpospolitej A.D. 2012 - ku przyszłości

"Na dnie popiołu złocisty dyjament..." Cyprian Kamil Norwid

Polakom dano czas, by do końca, aż do bólu, zrozumieli podstawy swojej egzystencji, które również determinują codzienność, tzw. normalne życie, jak przeżyć cały miesiąc, by dotrwać do pierwszego następnego miesiąca. Presja zafałszowanej rzeczywistości polskiej graniczy prawie z absolutnym kłamstwem. I na kłamstwie tzw. Okrągłego Stołu (vide arturiański Okrągły Stół i wspólnota Szlachetnych) ulokowano funkcjonowanie państwa, społeczeństwa i narodu. Zafałszowane wybory z 4 czerwca 1989 r. ugruntowały nie po raz pierwszy w naszym kraju "życie na niby" - to jakby kontynuacja opisanej mentalności Polaków, sprowadzonych do statusu niewolnika, w książce, zbiorze esejów, Kazimierza Wyki pt. "Życie na niby."

U Kazimierza Wyki naganną postawą jest emanacja "sarmatyzmu" rzuconego w realia głównie okupacji hitlerowskiej i potem. Zaznaczam, dość surrealistycznie opisanego sarmatyzmu, ponieważ właśnie ta cecha Polaków, dumny i rubaszny (a miejscami "krotochwilny") sarmatyzm, pozwoliła przetrwać sowiecką okupację Polski. Jednak z uśmiechem kretyna, ale przetrwać. (Czy inne narody wytrzymałyby presję dwóch zbrodniczych okupacji jednocześnie? Śmiem wątpić.) Zatem Kazimierz Wyka dość koniunkturalnie pisał o mentalności polskiej, akcentując tylko cienie - blask sarmatyzmu wyrzucając poza nawias. Jednak książka "Życie na niby" (wyd. I, 1957) mimo wszystko charakteryzuje zasadniczy problem życia na niby - jako kondycji współczesnego Polaka. Np. w ramach tej problematyki mieści się przyzwolenie na fałsz, albo prawdę. Nakładanie się na siebie dwóch światów - fikcji i realności.

Piszę o egzystencji Polaków a mam na uwadze przede wszystkim Naród Polski - czyli sugeruję, by skierować analizę i refleksję ku podstawom metafizycznym Narodu - ku takim fundamentalnym warunkom, które w uniwersalnym sensie decydują o historycznym procesie "długiego trwania" polskości. Najpierw jednak powinniście zapytać samych siebie - czy to przypadek, że jesteście i jesteśmy Polakami? A potem powinniście uświadomić sobie, co jest archetypem naszej narodowej i etnicznej wspólnoty. Nie powtarzajcie automatycznie, iż j. polski, wspólnota językowa, są fundamentem naszej wspólnej świadomości, bo choćby sowieckie eksperymenty na j. polskim, na jego sferze sensualnego przekazu informacji, które prowadzono od lat 50-tych do 80-tych XX w., czy także dość charakterystyczny okres "poetyckiego" przekazu lat 70-tych XX w., przeczą bezpośrednim związkom domyślnej wspólnoty.

Mówimy różnymi językami w ramach j. polskiego - np. środowiska stalinowskie i post-stalinowskie, a my, Polacy. Najeźdźcy sowieccy, ich potomkowie, dzieci i wnuki sowieckiej administracji, mimo, że edukację odebrali już w Polsce - nie mają wyczucia polszczyzny, jej składni, sensu zawartego w informacji, nie mają dostępu do systemu znaczeń, które są poza językiem, a które są genetycznie zawarte w ethnosie. Rozumienie języka otoczenia jest racjonalną metodą budowania indywidualnej świadomości. Proces ten wpływa na rozwój psychiki; sfery mentalnej, emocjonalnej; tworzy podstawę do rozumienia innych. Jeśli programowo nie uznajemy reguł i zasad przynależności do określonej tradycji narodowej, do określonej wspólnoty językowej, to poddajemy w wątpliwość jakikolwiek porządek naturalny, archetyp kulturowy - które kształtowały się w perspektywie tysięcy lat. Wchodzimy więc w konflikt z rzeczywistością; z ludźmi, pośród których żyjemy; ze światem wartości, któremu honoruje specyficzna wspólnota językowa, splotu tradycji i kultury. Gdy dalej upieramy się przy tym, iż nasza negacja jest racjonalna i jedynie słuszna, chcemy więc niszczyć kraj, ludzi, tradycję, obyczaj, kulturę, język. Programowo. Jeśli nie daje się zniszczyć od razu - czynimy tak przez dziesięciolecia, stulecia. Chyba, że pojawia się siły, które przekreślą los osobowej hybrydy - psychopaty i nihilisty. Albo opuścimy znienawidzone miejsce i ludzi.

Teraz po Tragedii Smoleńskiej odradzają się w Polsce siły, o których nie śniło się klasykom marksizmu. Tej okoliczności nie przewidziały również kręgi sowieckich okultystów spod znaku mauzoleum tow. Lenina - zmumifikowanej formy czerwonego arcy Biesa (vide "Biesy" Fiodora Dostojewskiego - tam wyjaśnienie mojej emfazy). Ot, w rzeczy samej są to okoliczności jako przejaw klasycznej cybernetyki - prosta reguła akcji-reakcji, zatem proces uruchomiono. Jak wobec tragicznych wydarzeń powinni bronić się Polacy? Przecież ok. 40 milionowy naród nie wyemigruje nagle np. na Ziemię Ognistą. Dlatego współczesny Naród Polski szuka genezy, podstawy symbolicznej, archetypu - jako antidotum wobec nihilizmu, ludzi, którzy dość "frywolnie" traktują egzystencję innych ludzi w myśl koncepcji prawdy umownej.  

Odwoływanie się do Majestatu Króla Polskiego w prelekcjach Grzegorza Brauna (reżysera i publicysty), "nawet gdyby tym Królem nie został już w ogóle obdarzony Naród Polski w przyszłości... ale myślmy tak, jakbyśmy już teraz byli Jego poddanymi" (parafraza wypowiedzi Grzegorza Brauna) jest bezpośrednią i jasno wyłożoną sugestią jak skutecznie "odpracować" polskość w sferze symbolicznej Narodu. To także plan, projekt i program nawiązania do właściwej konstrukcji genezy polskiego ethnosu na przełomie wieków. Tej rzeczywistości nie da się zniszczyć; poddać w wątpliwość; przekreślić, lecz byłaby to tylko figura retoryczna "leżąca odłogiem" - wobec braku naszego poznania - ta rzeczywista idea tworzy zbiorową świadomość i poczucie obecności, że jesteśmy tu, a nie gdzie indziej. Podobnie jest z innymi nacjami. Struktura w tym wypadku przejawia ideę, która emanuje z góry - natomiast nie reprezentuje procesu ewolucji społecznej lub politycznej, od dołu ku górze. Np. jako rodzaj społeczeństwa otwartego, społeczeństwa globalnego, które ewoluują ku wyższym formom (a la Hegel).

Majestat Króla Polskiego w świecie idei reprezentuje metempsychiczną istotę "Króla Ducha" Juliusza Słowackiego - czyli jest to bliżej niesprecyzowany stan ducha świadomości zbiorowej Polaków, niesprecyzowany, ponieważ nie wszystkie elementy tej poetyckiej, symbolicznej, a zarazem metafizycznej konstrukcji dadzą się przenieść w rzeczywistość fizyczną. Procedura zafałszowania realnej kondycji społeczeństwa i narodu polega na zasłanianiu generalnej i porządkującej idei; polega na tworzeniu sytuacji zastępczych; oszukiwaniu Polaków, że nie ma żadnego wyboru oprócz decyzji uzurpatora lub uzurpatorów.

Mimo wszechogarniającego chaosu i presji ekonomicznej koniunktury - sytuacji sprokurowanych - Polacy zdobędą wolność i niepodległość. O tym decyduje jakość Majestatu Króla Polskiego, idei otwartej ku przyszłości.

Materiały uzupełniające:

Cyprian Kamil Norwid - W pamiętniku 


19 sierpnia 2012

Homo sovieticus - bękart Darwina

Znajdujemy się, kraj i nacja, na krawędzi przepaści - ekonomicznej, finansowej, społecznej, narodowej i religijnej. Doszło w Polsce do takiej trywializacji norm postępowania; oczywiście, był to proces stymulowany przez tzw. sfery polityczne; że teraz próby naprawy sytuacji lub statusu Polski, próby skuteczne w przewidywalnej perspektywie lat, są czystą fantazją. Bóg Najwyższy raczy wiedzieć, jakimi racjami kieruje się postsowiecki homo sovieticus w naszym kraju - chyba, że rzeczywiście chodzi o ulokowanie czegoś na kształt obozu koncentracyjnego, trochę przesadzam, na znacznym obszarze europejskim.

Polska w ramach sowieckiej wojny psychologicznej jest jedynie pretekstem, eksperymentem, sparingiem przed większą rozgrywką - zdobyciem Europy. Położeniem Europy na kolana homo sovieticus osiągnie stan ekspiacji, rozładuje podświadomy kompleks niższości i ukrywany lęk przed chińskim zagrożeniem (perspektywa 5-10 lat). Przypomina to układ polityczny świata opisany przez George Orwella w książce "1984." W zasadzie projekty "uporządkowania" przeludnienia współczesnego świata zmierzają w tą stronę. Jakie więc efekty powinny pojawić się w realizacji futurologicznych projektów? Np. 3-4 imperia, pełna kontrola nad dystrybucją złóż naturalnych, pełne opanowanie spontanicznej demografii, reglamentacja i ścisły nadzór wobec wolności opinii, wolności przepływu informacji, wolności osobistego wyboru, itd.

Na naszych oczach powstają dwa światy - świat realny i nierealny, a lepiej jeszcze powiedzieć, system ugruntowany i system "wyrzucony poza nawias." W Polsce ten proces w ciągu ostatnich 2 lat (od daty Tragedii Smoleńskiej) nabrał niebywałego rozpędu. Sam sposób podejścia międzynarodowej opinii publicznej i kreatorów trendów informacyjnych świadczy o niezrozumieniu sensu smoleńskich wydarzeń (10 kwietnia 2010 r.) i późniejszych metod wyjaśniania tej tragedii. Nie rozumie się i tym samym nie uznaje (nie przyjmuje do wiadomości) całej procedury stosowanej wobec Polski wojny propagandowej, psychologicznej - socjotechnicznego drastycznego testu. Przede wszystkim brak jednoznacznego sprzeciwu wobec wydarzeń w Czeczeni i tych spod Smoleńska jest wyraźnym sygnałem dla sprawców, że wybrali odpowiednią oraz skuteczną drogę. Tak, tego się od nich oczekuje - tyranii, niszczenia państw i kultur, masowej eksterminacji narodów, które nie pasują do globalnej układanki. Nie harmonizują ze światem fikcji - uznanym za współczesny realny świat (po miasteczkach i wioskach sowieckiej Rosji jeździło w latach 30-tych XX w. obwoźne kino, by wmawiać fikcję wydarzeń Rewolucji jako historyczną prawdę; obraz filmowy działał na podświadomość analfabetów).

W świecie realnym, w świecie uznanym za realny, są inne problemy, których szybkiego rozwiązania domagają się elity. Tu występują rzeczywiste potrzeby. Dyscyplinującą i porządkującą ideą nowego imperium Atlantydy będzie załogowy lot na Marsa. Patrząc przez pryzmat przyszłych osiągnięć i z perspektywy lotu na Marsa - jeden naród mniej lub więcej - czy nie wszystko jedno? Tak właśnie fikcja niszczy rzeczywistość. 


17 sierpnia 2012

Król Duch - Polska A.D. 2012

Ludzie w Polsce, oczywiście, również na świecie, podchodzą do poezji jako do rzeczy mało praktycznej, nieprzydatnej w życiu codziennym, arcy świątecznej mowy pięknoducha. Pan poeta, lecz głowa nie ta... nie tamta i nie inna - czyli poeci są absolutnie oderwani od prawdziwego życia, konkretnego i sprawdzalnego zmysłami. W Polsce żyje jeszcze dużo poetów - lub inaczej, pośród Polaków rozsianych po szerokim świecie jest wielu poetów, znanych i nieznanych. U innych nacji nie ma tak wielu ludzi zajmujących się wyższą formą słowa, tworzących w języku ojczystym poezję.

Prawdopodobnie ta sytuacja wynika z tego, że Polacy nie rozpętali strasznych wojen, nie mordowali innych ludzi, nie popadali w rozliczne odmiany rasizmu. Lecz nie dlatego, iż Polacy z natury są potulni - to w pewnym sensie modelowy naród a la warna kszatrija. Naród dumny i waleczny. Inną przyczyną odradzania się w Narodzie Polskim licznych poetów jest jakość i stare pochodzenie j. polskiego. Tu wypada wspomnieć o pracy polskiego orientalisty Ignacego Pietraszewskiego (1796-1869) tłumacza Awesty - o jego naukowym dociekaniu genezy j. polskiego, który jest bezpośrednim przedłużeniem mowy Ariów (Irańskich) w wokalizacji, składni i konstrukcji pojęć. Prace Pietraszewskiego nie były kontynuowane - ale także nikt naukowo nie poddał w wątpliwość jego tez. Jeśli są wątpliwości, gdy chodzi o stare pochodzenie j. polskiego lub znaczne podobieństwo do języka Ariów - proszę zadać sobie trud i przewertować kilka słowników etymologicznych, np. proszę sprawdzić słowo "księga." (Słowo "kniga" jest już przejawem zjawiska kreolizmu językowego.)

Prezentuję tu choćby dwie przyczyny, które moim zdaniem sprawiają, że wśród Polaków w każdej epoce pojawia się wielu ludzi tworzących poezję - powiedzmy, od XVI w. Od tego bowiem wieku w związku z wynalezieniem techniki druku ukazuje się polska poezja (np. Jana Kochanowskiego). Jeśli jednak traktuję tutaj o poezji, akcentuję pradawny nurt przekazu poetyckiego, czyli żywy przekaz świętej pieśni, ponieważ genezą poezji jest święta pieśń, szeroko rozumiana technika przekazu z pokolenia na pokolenie tradycji, wiedzy, mitu i idei "obecności pośród swoich" (konstrukcja praktycznej obecności w żywym świecie). Poezja, a szczególnie poetycka święta pieśń, są sednem historycznego procesu tzw. długiego trwania, który również reprezentuje długie trwanie kultury, ethnosu, na określonym terenie, w sensie geograficznym. Taka sytuacja dotyczy Polaków - sielskiej pieśni, fragmentu archaicznego przekazu, zniszczonej i zapomnianej tradycji (skrybowie średniowieczni nie chcieli jej spisywać, będąc cudzoziemcami, nie zając języka, nie mając dostępu do archaicznego prawdziwego przekazu, a do tego we własnym mniemaniu reprezentowali "wyższą kulturę").

Współcześnie żyjący ludzie w ogóle nie doceniają znaczenia przekazu poetyckiego - a jednocześnie dają się nabierać na prymitywne hasła, zwroty lub zdania reklamowe. W momencie plebiscytu wyborczego dość łatwo uwodzi ich bełkot polityków - wypowiedzi przygotowane przez specjalistów od psychologii społecznej, socjotechniki, technik przekazu medialnego. Poddając się na własne życzenie takim zabiegom, pozornie nowoczesnym i naukowym, popadają w zniewolenie. Co jest konsekwencją zniewolenia? Niewolnictwo lub eksterminacja, u podłoża których leży niszczenie tożsamości narodowej, religijnej, grupowej, rodzinnej, indywidualnej.

Naród Polski, świadomi swojej tradycji Polacy, są obecnie w olbrzymim zagrożeniu - stan na 17 sierpnia A.D. 2012. Pojawił się oto w polskim teatrum Patriarcha Cyryl I, by porozumieć się z Hierarchami Katolickiego Kościoła w Polsce o kształt przyszłości - "pełnej wybaczenia."

Dalej jest wyłącznie przepaść. Szukajcie więc postaci Króla Ducha - czyli lektura niedokończonego poematu Juliusza Słowackiego "Król Duch" jest obowiązkowa. 


16 sierpnia 2012

Co z Polską - A.D. 2012

Król Duch - Jadwiga Andegaweńska (1373-1399)
Zbliża się drastyczny przełom w sytuacji Polski. Decydują o tym przede wszystkim 2 zjawiska: brak jakichkolwiek reform ekonomicznych od ok. 22 lat i brak rozliczenia bezpośredniej okupacji sowieckiej Polski lat 1944-89. Są także inne bezpośrednie przyczyny - najważniejsza, brak racjonalnego i praworządnego wyjaśnienia Tragedii Smoleńskiej z 10 kwietnia 2010 r. Ludzie, którzy zacierają ślady i ukrywają rzeczywisty ciąg wydarzeń, podłoże Tragedii, nie rozumieją, że taki stan rzeczy likwiduje egzystencję Narodu Polskiego, teraz i w przyszłości. Dlatego niesamowity wysiłek oraz praca Niezależnych Blogerów (m.in. blogera ŁŁ) i p. Antoniego Macierewicza i Parlamentarnego Zespołu są bezcenną wartością dla Polski, dla świadomości i podświadomości zbiorowej Polaków. W takiej sytuacji, stojąc przed powagą faktów Tragedii Smoleńskiej, nie mają już znaczenia jakiekolwiek poglądy polityczne lub osobiste racje.

Najbardziej przekonują mnie analiza i prognozy Grzegorza Brauna, jeśli chodzi o Polskę, polską rację stanu i w ogóle polskość. Są to z reguły, jakby programowo, wypowiedzi kasandryczne, a niektórym słuchaczom prelekcji Grzegorza Brauna "kasandryczne" kojarzą się jako fantastyczne (w domyśle, czyli polska sytuacja nie jest aż tak zagmatwana i zła). Kto jednak pamięta trojańską Kasandrę, czytał Iliadę, ten wie, że Kasandra się nie myliła. Kto ma trochę oleju w głowie i umie przy tym dodawać i odejmować (wystarczy tylko to), ten sprawnie przeprowadzi bilans strat i zysków, zysków i strat, w swoim budżecie domowym np. od wdrożenia tzw. reformy Balcerowicza (1990 r.) do dzisiaj lub sprawnie przeanalizuje swoją obecną sytuację finansową. W związku z osobistym bilansem raczej zastanówmy się dlaczego permanentnie brakuje nam pieniędzy "na koniec miesiąca" (zjawisko, które trwa od 1990 r. czy od 1945 r.), a także gdzie wypływają nasze pieniądze. Gdzie znajduje się ta luka - ukrytych i przymusowych opłat na fatalny, fatalny dla nas Polaków, system ekonomiczny. Tu nawet, gdybyśmy chcieli opisać taki system ekonomiczny, nie chodzi o środki finansowe, o złotówki. Te złotówki oderwane od wartości naszej pracy nie mają znaczenia - są niczym.

Pseudo reformy po 1989 r. w swoim zakresie (szczególnie "dopracowanym" w latach dominacji politycznej PO, 2007-2012) przypominają system mechanistyczny a la pies Pawłowa. Prosty i brutalny. Nikt z tzw. normalnych ludzi, Polaków, nie przebije się ponad zaprojektowany system zachowań. Cokolwiek by uczynił przedsiębiorczy Polak, szybko dopadnie go represyjna administracja skarbowa. Znowu okaże się, że złotówka jest elementem gry społecznej, a nie ekonomicznej - w istocie gry socjotechnicznej. Przy tzw. Okrągłym Stole (1989 r.) świadomie uruchomiono tę grę. A przez ten zabieg socjotechniczny system komunistyczny PRL, system brutalnego przymusu, nie przekształcił się w europejski model liberalny (z honorowaniem zasad społecznych, obywatelskich, z dążeniem ku praworządności) - powiedzmy, w model europejskiego etatyzmu. Nic podobnego się nie wydarzyło. Zmieniły się tylko okoliczności, scenografia, pozy nadludzi - których zniewoleni Polacy muszą utrzymać. A jak nie? To na zmywak do Wielkiej Brytanii lub gdzie indziej (tam pojawi się Premier, a zaraz potem Polkę i Polaka podwójnie opodatkują). Jak nie? To brak życiowych perspektyw w kraju - głód, alkoholizm i do dołu.

Nieuchronnie zbliża się drastyczny przełom w sytuacji Polski A.D. 2012 i sprowokowani ludzie wyjdą na ulice. Już nie pomogą atrapy polityczne w utrzymaniu stymulowanego status quo. Pojawia się więc pytanie - czy można ot tak sobie, socjotechnicznym manewrem, przekreślić przeszło tysiącletnią historię chrześcijańskiej Polski, prawie 10 tysięczny ethnos słowiańskiej obecności na tych terenach (prawdopodobnie) i zniszczyć ok. 40 milionowy Naród? Jakie będą skutki gry znaczonymi kartami?

Materiały uzupełniające:

Wikipedia: Król Polski Jadwiga Andegaweńska

7 czerwca 2012

Ostatni bal

Jutro, tj. 8 czerwca 2012 r., rozpoczną się Mistrzostwa w Piłce Nożnej w Polsce. Impreza w intencji organizatorów ma prezentować nasz kraj jak z najlepszej strony, a przede wszystkim rządzący Polską establishment. Ludzi spod znaku "Koko spoko," itp. W założeniu, jak przypuszczam, organizatorów Mistrzostw powinny dotrzeć do światowej opinii umiejętności i skuteczność polskich europejczyków, którzy przez ok. 22 lata cywilizowali ten fragment Europy. Oczywiście, polskich europejczyków sowieckiej proweniencji.

Wielka feta i sukces. Niestety są środowiska ludzi, którzy zamiast świętować przygotowane igrzyska, pojawią się na ulicach, by protestować, by poniekąd przeczyć ogólnej euforii sukcesu, szczęścia, zwycięstwa... I do światowej opinii dotrze obraz nieucywilizowanych kreatur, istot z wiecznymi pretensjami, rozwydrzonych i religijnych osobników. W sumie obraz Polaków, którzy przecież nie nadają się do życia lub uczestnictwa w nowoczesnym świecie. Ponieważ nie rozumieją dlaczego to, rosyjscy kibice 12 czerwca 2012 r. chcą w Polsce obchodzić swoje "narodowe" święto spod znaku sierpa i młota. Nie rozumieją, że na czas igrzysk obowiązuje zawieszenie np. polskiej pamięci historycznej. Nie chcą docenić łaski wielkich i możnych, iż przed tragedią pozawala się im przez chwilę bawić. Nawet polscy kibice, zwani "kibolami," nie doceniają łaskawego organizatora i szykują polityczne hasła, awantury, zamieszki.

W najśmielszych snach lub najbardziej fantastycznych nie można było przewidzieć, że sceny z "Dramatów" Witkacego staną się rzeczywistością, a skowyt wariata i kretyna pt. "Koko spoko" sygnałem do uruchomienia spektaklu absurdu. Gdyby te sprawy wydarzyły się w Koziej Wólce, Dolnym Pacanowie, Wąchocku (nie obrażając rzeczywistych miejscowości), byłyby adekwatne rangą i poziomem przygotowań. Lecz to dotyczy całej Polski - w okresie tragicznego przełomu. Ostatni bal przed socjotechnicznym przekreśleniem pozytywnego rozwoju Polski. Ostatni bal, za który zapłacą "biali murzyni," czyli Polacy - jakby nieistotne dla kondycji ekonomicznej i społecznej Polski były: wartość długu publicznego oraz długu międzynarodowego. Brakowało tylko jeszcze tej "wesołej twórczości." 

Przed upadkiem w przepaść wydarzy się ostatni bal. Mistrzostwa w Piłce Nożnej w Polsce 2012 r. są także podsumowaniem ok. 22 lat politycznego eksperymentu, nazwanego transformacją. Nie sprawdziły się w tym okresie: żadna polityczna lub społeczna grupa, partia, stronnictwo, środowisko; kariery ludzi, których geneza leży w projekcie tzw. Okrągłego Stołu; czy też rezultaty późniejszych korekt parlamentarnych. Gdy miną igrzyska, prawda wyjdzie na jaw. Jaka?

A jednak musimy trwać z uporem przy jednej bramie. W zasadzie kondycja polskiej racji stanu zależy wyłącznie od naszych decyzji. Międzynarodowe korporacje lękają się i gubią wobec wolnej woli i konsekwencji ludzi reprezentujących świat wartości. Tu chodzi o proste sprawy - podstawą była i jest wiara, dziedzictwo poprzednich pokoleń Narodu Polskiego. Pamiętajcie, fundament twardy jak diament.